czwartek, 22 maja 2014

Sandomierz

Jak już wcześniej pisałam, podczas CFA zostałam zaproszona do Sandomierza w celu zaprezentowania mojej kolekcji na widowisku teatralno - modowym Po zmierzchu. Zgadniecie co się stało przed wyjazdem? Znowu się rozchorowałam >.< (powinnam chyba zrobić kolekcje inspirowaną chorobą, wtedy w przeziębieniu na każdym pokazie można by się doszukiwać głębszego sensu xD). Co prawda w dniu wyjazdu czułam się już dobrze, ale niestety straciłam głos i strasznie chrypiałam.
Z rodzicami wyjechaliśmy z domu w środę 30-go kwietnia rano, na miejscu byliśmy koło południa, dostaliśmy klucz do pokoju gdzie mogłam chwile odpocząć.


Później odbyły się przymiarki. Modelki podzielone były na dwie grupy - blondynki i brunetki, a do każdego projektanta przydzielona była odpowiednia liczba modelek, które wychodzić miały w określonej kolejności. Zbyt wiele się o pokazie podczas przymiarek nie dowiedziałam poza tym, że odbędzie się w rynku po 20, ale kto by się tym przejmował - po przymiarkach poszłam z rodzicami pospacerować po mieście, które jest naprawdę urocze.

Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że w środę było tam naprawdę mało ludzi. Można było spokojnie pochodzić i porobić zdjęcia, a że mamie chciało się pstrykać to mam ich trochę. :) Bardzo podobał mi się kościół św. Jakuba, zamek oraz Wąwóz Królowej Jadwigi, który odwiedziłam dopiero drugiego dnia. Rynek również jest bardzo przyjemny. 
Drugiego dnia okazało się, że mamy wykupione śniadanie, gdzie dowiedzieliśmy się, że do 12 musimy opuścić obiekt noclegowy. Podobno mieliśmy mieć załatwione jakieś pomieszczenie w rynku gdzie moglibyśmy spokojnie przetrzymać rzeczy aż do czasu pokazu, ale ktoś kto miał się tym zająć się nie pojawił. Dobrze, że hotel w którym nocowaliśmy użyczył nam gościnnie jednego pomieszczenia gdzie mogliśmy przetrzymać kolekcje przez kilka godzin.
I tak od godziny 12 pozostało nam się plątać po mieście. 1-go maja miasteczko nie było już tak spokojne jak dzień wcześniej. Dzień wolny oraz impreza w rynku przyciągnęły mnóstwo osób.W pewnym momencie zaczął padać deszcz, na szczęście szybko na powrót się wypogodziło. 

Koło 17 wzięliśmy rzeczy z hotelu i przewieźliśmy do rynku gdzie mieliśmy przygotowany namiot, w którym mogliśmy je zostawić. Jak zobaczyłam w jakim namiocie mają się zmieścić wszystkie kolekcje wraz z przebierającymi się modelkami to szczerze zwątpiłam. Dowiedziałam się, że nasze wyjście zacznie się o 21 po koncercie Ani Wyszkoni, oraz że dostaniemy jeszcze jeden namiot, w związku z tym zostawiłam ciuchy w aucie taty, gdzie nie musiałam siedzieć przy nich i pilnować ich, mogłam za to iść zwiedzić podziemną trasę Sandomierza i odpocząć.
Rzeczy do namiotu postanowiłam przenieść dopiero kiedy Ania Wyszkoni zaczęła koncert. Ten drugi namiot był o połowę mniejszy niż poprzedni, podłoże było tak krzywe, że mama musiała stać tam ze mną i trzymać mi wieszak na kółkach z kolekcją, ponieważ co chwilę się przewracał. Ogółem dobrze, że wzięłam własny wieszak ponieważ nic nie było dla nas przygotowane. Na pytanie o jakieś wieszaki dowiedzieliśmy się, że w garderobie Ani Wyszkoni jest jeden :D. Jakoś nie bardzo nam pomógł. ;P
Oczywiście były opóźnienia i to spore. Zamiast o 21 nasz pokaz zaczął się około 23. Warunki były naprawdę ciężkie, modelki z trudem mieściły się w namiocie, ciężko było się poruszać i ogarnąć wszystko. Przed moim wyjściem było akurat na tyle czasu, że udało mi się ubrać modelki, ale niektórzy mieli tego czasu zdecydowanie za mało.
Po pokazie na scenę wyszli wszyscy projektanci, każdy miał ze sobą 1-2 modelki ubrane w ciuchy z jego kolekcji. Spodziewałam się, że będzie to wyglądało w ten sposób, iż każdy wyjdzie po wyczytaniu jego nazwiska, niestety w tej kwestii panował jeden wielki chaos, nagle na scenie pojawiło się mnóstwo osób i każdy, nie wiadomo w jakiej kolejności wychodził na wybieg a później schodził ze sceny. Zupełnie nie wiedziałam co mam robić, na szczęście modelka z którą wychodziłam była bardzo miła i ogarniała rzeczywistość bardziej niż ja, tak więc na szybko ustaliłyśmy jakiś plan :D
Buty do pokazu wypożyczałam z Deichmanna i niestety pomimo tego, że wszystkie podkleiłam taśmą papierową, jedna para lekko zdarła się na bruku i musiałam ją później kupić. Tak więc gdyby ktoś potrzebował czarnych zamszowych czółenek w rozmiarze 40 to chętnie odsprzedam :) Tylko po flekach widać, że były używane.
Impreza skończyła się koło północy, od razu zebraliśmy rzeczy i wsiedliśmy do samochodu żeby udać się w drogę powrotną. Szkoda, że na ten dzień nie był zapewniony żaden nocleg, szczególnie, że pokaz kończył się tak późno. Ja z rodzicami co prawda byliśmy tam samochodem, ale jeśli ktoś podróżował autobusem albo pociągiem to mógł mieć problem. Spodziewałam się, że skoro zapewniają nam nocleg z 30 kwietnia na 1 maja, a następnego dnia żadnego noclegu dla nas nie ma to pokaz skończy się dość wcześnie. Cóż, na przyszłość zamiast sądzić lepiej pytać, dokładnie pytać. :)
Podsumowując uważam, że wszystko było trochę słabo zorganizowane. Mało konkretnych informacji, o wszystko trzeba się było dopytywać a końcem końców każdy miał inne informacje, więc i tak nic nie było wiadomo. Warunki były ciężkie, na szczęście nic z mojej kolekcji nie zniszczyło się.
Ogółem jednak dobrze wspominam całą wycieczkę. Cieszę się, że miałam pretekst żeby odwiedzić Sandomierz, nie wiedziałam że jest tak ładny. Pokaz w ciężkich warunkach też jest ciekawym doświadczeniem więc nie ma co marudzić. Projektanci których stroje również wychodziły byli bardzo w porządku i jeden drugiemu pomagał, oczywiście w miarę możliwości ponieważ naprawdę ciężko było się momentami poruszać w tym małym namiocie.
Ciuchy w których jestem na załączonych zdjęciach zostały wykonane przeze mnie, zapewne poświęcę im jeszcze osobne posty kiedy zrobię im jakieś ładne zdjęcia na których widać więcej szczegółów. :)
Dodam jeszcze, że post ten przygotowywałam przez tydzień albo nawet dwa, ale jakoś nie mogłam go skończyć. Dopiero dzisiaj, czyli w dzień mojego wylotu do Paryża tak bardzo musiałam się czymś zająć  żeby się nie stresować że postanowiłam go skończyć. 
Na koniec kilka zdjęć z pokazu zrobionych przez mojego tatę, mama w tym czasie jak wspomniałam wcześniej trzymała mi wieszak :D







1 komentarz: